7 rad ułatwiających zrzucanie balastu

Mówią że chudnie się z miłości. To prawda, przez ostatnie 4 miesiące schudłam już niemal 10 kilo! Z miłości do siebie. Mam kilka rad dla tych, którzy pragną w miarę bezboleśnie przejść przez zmianę odżywiania. Nie będę rozpisywała menu do diety, która w skrócie nazywa się ŻMZRD (Żryj mniej, Zdrowiej & Rusz dupę) i powielała oczywistości. Podpowiem kilka rzeczy, które mi pomagają za każdym razem gdy postanawiam na nowo pokochać siebie i zadać szyku zadem w bikini w Pobierowie.

afterlighqergwt

1. Rób zakupy z wyprzedzeniem

Pełna (odpowiednich produktów) lodówka paradoksalnie zapewnia łatwiejsze trzymanie się diety. Fajnie jest robiąc zakupy, planować menu na najbliższy tydzień. Nie jeśli nie masz zapędów stratega i nie zgapiasz z wall’a Chodakowskiej, spoko. Jak wracasz z pracy i masz w lodówce rybkę i chwasty na sałatkę możesz nawet na największym głodzie przygotować sobie dobre papu w max 20 minut. Pusta lodówka – pokusa chwycenia za telefon i zamówienia styropianowego pojemnika z górą perfidnych pierogów ruskich.

2. Zadbaj o żarcie w pracy

We wszystkich złotych dietowych poradach piszą o przezajebiście ważnej roli śniadanka. Wiem jednak iż z moją poranną niechęcią do kanapeczek od razu po wstaniu z wyra nie jestem osamotniona. Dopiero po dotarciu do pracy staram się coś przekąsić. I tu podobnie jak z pustą lodówką – jak nie mam w pracowej lodówce twarożka (hahahaah słowo twarożek!) czy pełnoziarnistego suchego pieczywka, nóżki mnie swędzą by pobiec po rogala z czekoladą do najbliższej żabki. Przechytrz samego siebie! Dodatkowo możesz cudownie trolować kolegów przynosząc wałówkę z domu – polecam wonne jaja na twardo.

3. Niech to wygląda

Jemy oczami. Jak coś jest brzydkie i bezbarwne jak rozgotowany kalafior, nasze ślinianki wysychają na smutny wiór. O niebo łatwiej jest trzymać się zdrowego żarcia, jeśli dodatkowo wygląda ślicznie. Niech będzie urozmaicone, kolorowe, niech Twój talerz bije po oczach feerią barw. Niech Twoje żarcie wygląda jak zdrowa kupa tęczowego jednorożca. Serio działa! Popatrz na moje foodporny, a takie zdrowe, wow.

afterligafvaeqght

4. Nie popadaj w przesadę

Łatwo się zapędzić. Pamiętaj, masz jeść zdrowo a nie pościć. Ludzie głodni chodzą wiecznie wkurwieni. Cóż z tego że są wysuszeni, jak ponuro im patrzy z pyska. Jeżeli masz znienacka ochotę na grzeszną białą bułkę, zjedz ją na miłość Boga, zrób sobie dzień dziecka. Odmawianie sobie małych przyjemności jest tak samo kiepskie jak głodzenie się. Jeżeli zmiana diety kojarzy Ci się wyłącznie z wyrzeczeniami i tryskającymi z oczu łzami przy mijaniu budy z kurczakami, długo na niej nie wytrzymasz.

5. Pamiętaj o przegryzkowym niezbędniku

Człowiek na odwyku od bekoniku jest jak palacz przy rzucaniu papierosków albo ćpun na głodzie. W chwilach stresu i nudy kusi go by wziąc coś do buzi. Nie przytoczę Wam pierwszej co do głowy wpada rady co z tym fantem można zrobić, przytoczę drugą – trzymaj na chacie, w torebce i w pracy przegryzacze. Mini marchewki (plus dodatkowy – na wzrok i koloryt cielska to dobre), pestki, orzeszki (byle nie na noc bo ciężkostrawne i będą Wam się śnić śmieszne rzeczy), selerek (tfu!) czy owoce. I jest coś w buzi i nie jest to snickers.

imageewe_Fotor

6. Jedz z zegarkiem

Najtrudniejszy do zrealizowania punkt. Bo różnie się dzieje. Ustal sobie jednak kilka niezmiennych godzin pałaszowania. Np. zawsze 10 w pracy, zawsze 13 bo druga fala głodu, 15 mała przekąska, 17 na obiadek (w domu albo knajpie z zieleniną jakąkolwiek) i 19 małe cośtam (tak, można jeść po 18, nie umrze od tego żadna panda). Organizm się szybko przyzwyczaja również do serwowanych o tych godzinach ilości i nie buntuje się że np o 19 nie wpierdzieliłeś zamiast jabłuszka dziesięciu bananów.

7. Wyrzuć patelnię

Najboleśniejszy dla mnie do zrealizowania punkt. Kocham smażone i tłuste równie gorącą miłością jak prawy i lewy pośladek Brada Pitta. Jednak wszystko z patelni, na nawet najzdrowszym tłuszczu smażone, to ciężkostrawne, przetworzone i tuczące zło. Całe szczęście gdy masz kulinarnego skilla, gotowana rybka i kurczaczek z pieca, smakują praaaawie tak samo dobrze :) A teraz, w przeciwieństwie do poprzedniej wypowiedzi nie skłamię – warzywa gotowane na parze mają więcej smaku niż jakiekolwiek na patelni rozciapciane!

Naj najważniejsze na koniec – zrób wszystko, by jedzenie nadal sprawiało Ci frajdę, bo inaczej o kant chudej dupy rozbić!

  • Krystyna Piaskowska

    Radosny ten wpis.

    • http://www.rebelioshka.pl Dominika

      Dzięki, taki właśnie miał być :) Zbyt wiele porad tego typu smuci kochające jeść :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
750_1_b
Jak tak pościelisz to mnie zawołaj

Zamknij