Cheerleaderki, feministki i pupa Mameda

Cheerleaderki! Dziś jestem z Wami myślami. W skąpych szortach i wymykającym się z dekoltu biustem, z puszystymi pomponami. Serio. Na pohybel pseudo-feministkom i do zesrania poprawnym politycznie Szwedom. Sama będę stała w pierwszym rzędzie kibicując Wam równie mocno co chłopakom na boisku.

Ale o co chodzi? Tym z Was którzy przespali dzisiejsze facebooki, należy się tytułem wstępu małe wyjaśnienie. Był sobie mecz Polska-Szwecja, który w przerwach – jak nakazuje piękna, zaczerpnięta z zagranicy tradycja – był uatrakcyjniony występami cheerleaderek. Polskich, naszych, bardzo zdrowo i kusząco wyglądających. Szwedzi chrząkając na ten widok z zażenowaniem stwierdzili że u nich już takich rzeczy się nie praktykuje gdyż to uwłaczające kobietom uprzedmiotowienie. Powtórzę, dla większego impaktu: Uwłaczające. Kobietom. Uprzedmiotowienie. Say whaaaat? Przy takiej porannej porcji newsów, zakrztusiłam się niemal jajkiem na twardo pochłanianym na śniadanie. Potem było już tylko lepiej. Głos zabrały polskie wojujące feministki, piszcząc zaciekle że racja to, że jesteśmy sto lat pod tym względem za Szwedami, za Murzynami i jakiż to wstyd jest że kobiety polskie tak świecić muszą ciałem, że błysnąć w przerwach sportowych można na milion innych sposobów. Oczywiście! Szalenie by na pewno wszystkich rozerwały pokazy magicznych sztuczek i stawianie pasjansa na czas. Koniecznie w golfach.

Ja pierdolę. Największą szkodą dla kobiet z całego świata są pseudo-feministki. Podnosząc bezpodstawnie larum za każdym razem gdy czują się uprzedmiotowione, same udowadniają że mają problem ze swoją powierzchownością. I wnętrzem również. Nie podbiłam nigdy lima nikomu za to, że skomplementował mój tyłek, tylko dlatego że dopiero później odkrył me czarujące wnętrze. Usłyszałam ostatnio od byłego (pozdrawiam!) jak bardzo lubił mój biust i bujne włosy i nie stwierdziłam spieniona że sprowadził mnie we wspomnieniach do okolonej lokami klatki piersiowej (wiem, dziwnie to zabrzmiało haha). Nie, bo doskonale wiem że pod tą klatką jest podziwu godny kręgosłup moralny a pod lokami i czaszką kryje się zrywami podniecający intelekt i przewrotne poczucie humoru. Nie musi mnie w tym nikt upewniać.

Podobnie wiem, że nie ma nic piękniejszego od młodych, porozbieranych ludzi obojga płci. Połączenie tańca i seksownej akrobatyki nie byłoby moim, zdrowym zdaniem równie efektowne w bawełnianych powiewających trykotach od stóp do głów. Jako była gimnastyczka i tancerka (nadal chwilami bardzo elastyczna – PRZERWA NA REKLAMĘ) stwierdzę nawet że byłoby to zajebiście niewygodne. Dlaczego pełnego emocji i stresów meczu mają nie przerywać piękne dziewczęta, pewne siebie, skąpo odziane i utalentowane? Dlaczego ktoś uważa że jest w tym coś niewłaściwego? No nie zrozumiem, nie pojmę. O ile Szwecję może w pewien sposób, niestety, tłumaczyć galopująca islamizacja (niedługo seksowne blondwłose potomkinie wikingów będziemy oglądać jedynie zza burek) i chłodna poprawność polityczna, o tyle nie ogarnę skąd w polskich babach tyle głupiej do cna oceny innych bab na podstawie tego jak są ubrane czy rozebrane.

Dbajmy o to, by swą postawą zasługiwać na szacunek. Zawstydzajmy swą wiedzą. Oszałamiajmy pewnością siebie. Naprawdę możemy to robić niezależnie od tego co mamy na sobie i jak wyglądamy. Odwracając na siłę uwagę od swojego i cudzego wyglądu, paradoksalnie na to właśnie uwagę zwracamy. Dajcie na luz. Niech każda z kobiet świeci tym, czym chce. Ludzie potrzebują piękna i bodźców, tak już jesteśmy skonstruowani. Jeżeli żadna z tych zaciekle z negliżem walczących oglądając walczącego w ringu Mameda Khalidova w obcisłych szortach nie poczuła ciepła tam gdzie trzeba, to niech mnie tu na miejscu piorun jebnie. Ja tak oczywiście mam, bardzo i nagminnie i nie oznacza to bynajmniej tego, że sprowadzam go do roli atrakcyjnej kupki mięśni.

Jako osoba nie tolerująca jedynie nietolerancji (i papryki) i kobieta, zachęcam przeciwniczki cielesności do poluzowania pośladków w kwestii skąpo odzianych koleżanek i skupieniu się na bardziej palących problemach świata, w rozwiązaniu których przyda się ich zapał. O, mam od ręki dwie krucjaty: Polacy przodują w zbyt małej ilości czytanych książek, przodują w zbyt dużej ilości produkowanego jadu. Panie kochane, tym się zajmijcie.

A żeby na deser dowalić do pieca niepoprawności, ulubiona scena z pomponiarami. Buziak

Przeczytaj poprzedni wpis:
draw-1034870_1920_Fotor
Zima zła – rozdział piąty

Zamknij