Chustka

Siedziałam na poczekalni i wgapiałam się w zielone linoleum. Analizowałam czy może to jednak nie turkus, finalnie doszłam do wniosku że jak na linoleum i to szpitalne jest całkiem ładne. Musiałam być wtedy zmęczona. Rozejrzałam się po siedzących dookoła ludziach i pomyślałam że poczekalnie tego typu są jednym z głównych powodów, dla których nie chcemy zachorować. Wiecie, kaszle niosące się echem, opowieści o zgadze, wiatrach i zatwardzeniu (pani siedząca z lewej), szepty o prostacie, jaskrze i dzisiejszej młodzieży (pan siedzący z prawej). To wszystko od czasu do czasu przerywane gromkim „Kto ostatni w kolejce?” lub „A który ma Pani numerek? Oby na pewno Pani umówiona była? Ja tu siedzę już trzy godziny!”.

Ta poczekalnia była inna, dotąd pamiętam jak byłam wstrząśnięta tym odkryciem. Spokój i cisza, miłe, pogodne rozmowy prowadzone szeptem przez cierpliwie czekających na swoją kolej pacjentów, którzy każdego kolejnego witają „Dzień dobry” a wychodzącego… „Do zobaczenia”. Poczekalnia w przychodni przy szpitalu onkologicznym. Gdy przyjechałam tam z moją mamą na pierwszą radioterapię, byłam w gorszym stanie psychicznym niż ona, możliwe że nie do końca zdająca sobie sprawę z powagi sytuacji. Szklanki w oczach i nogi jak z waty. Wata również w gardle, uniemożliwiająca całkowicie rozmowę. Tak bardzo byłam przerażona, dopóki nie zaczęłam się rozglądać dookoła. Wokół siedziały i plotkowały kobiety w kolorowych chustkach. Skupiłam na nich wzrok by się ogarnąć, szybko to zauważyły i zapytały czy mama jest tu pierwszy raz. Po chwili, uspokojona przez ich dokładne wyjaśnienia jak wyglądają naświetlania, paplałam jak ze starymi znajomymi. O cyckach głównie, mam w końcu brafitterskie doświadczenie a dzielne amazonki były zawsze moimi ulubionymi klientkami. Uwierzycie że polubiłam tą poczekalnię?

Teraz siedziałam tam już kilkunasty raz a mama intensywnie wpatrywała się w siedzącą obok „chustkę”. „Przepiękną ma pani tą chustkę!” – usłyszałam i odetchnęłam z ulgą. Mama zaczęła gładzić sąsiadki głowę a ta zadowolona powiedziała, że ma je w kilku kolorach. „Tu na terenie szpitala jest sklep, w którym je kupuje, może się pani przejść z córką i popatrzeć”. Czekała nas jeszcze godzina czekania, ciągnięta przez mamę powędrowałam do sklepu z chustkami. Był zamknięty. „Wróćmy tu jutro, bardzo bym chciała żebyś mi kupiła chustkę” – niezrażona mama analizowała wystawę. Powiedziałam jej wtedy że nigdy nie będzie takiej potrzeby. Włosy trzymały się mocno jej głowy, piękne i gęste aż do nieprzyzwoitości. Zaczęły wypadać dopiero niedawno, całymi garściami, miesiące po zakończonej radioterapii i najnowszych świetnych wynikach. Chyba kupię jej wymarzoną kolorową chustkę. Nauczę się uśmiechać na jej widok, kojarząc z cudownymi chustkami z poczekalni.

Image-1

Po facebookach i internetach krążą łańcuszki i różowe hasztagi, wszystkie mające na celu zwiększenie świadomości. Nikt nie jest świadomy tego, jak wygląda życie z rakiem swoim lub kogoś kochanego, dopóki nie przyjdzie mu usiąść na poczekalni wśród chustek. I jakkolwiek poznanie Ich i Ich Historii pomogło mi i mojej dzielnej chustce przejść przez kilometry zielonego linoleum, oddałabym wszystko za to, by więcej nie odwiedzać ani z nią, ani z nikim bliskim czy też sama tego miejsca. Wiem że czyta mnie znacznie więcej Was niż posty mają komentarzy. Część zna mnie i lubi, część czyta ukradkiem bo przecież od lat nie rozmawiamy, część nawet mnie nie zna. Pisałam już o rzeczach błahych i zabawnych. Dziś piszę super poważnie nie po to by kogokolwiek zasmucić. Piszę z prośbą byście o siebie dbali. Badajcie się regularnie, macajcie cycka, nie lekceważcie niepokojących symptomów. Chustka to nie wyrok ale da się takiej uniknąć na dłużej a nawet całkowicie, tylko pilnujcie siebie i tych, których kochacie.

Hasztag FuckCancer hasztag RakowiWspak hasztag CancerAwareness

  • dziama

    pałko ruda… brak mi słów, ale ściskam mocno!

  • Malgorzata Anita Niknam

    Nie wiem co powiedzieć. … Pozdrów mame, może mnie pamięta

Przeczytaj poprzedni wpis:
130H
Oszukaj swojego lenia

Zamknij