Nowe seriale o babach nie tylko dla bab

… których jeszcze pewnie nie widzieliście, a powinniście. Przyznaję się bez bicia – jestem totalnie uzależniona od dobrych serii. Nie przepadam za telewizją bo przez piętnastominutowe przerwy reklamowe dostaje wścieklizny, ale z kochanego internetu czerpią me oczy bezustannie. Większość ulubionych seriali już się pokończyła bądź jest na ukończeniu, co jakiś czas staram się więc buszować w poszukiwaniu świeżynek. Podam wam na tacy całkiem nowe, bo dopiero jednosezonowe smakowitości, które odkryłam i czekam z niecierpliwością na kontynuację.

Devious Maids

Untitled109sad_Fotor

Pierwsze skojarzenie plakatu z „Desperate Housewives” jak najbardziej trafne, twórca ten sam a producentką niezapomniana serialowa Gabrielle, czyli Eva Longoria. Serial poleciła mi moja przyjaciółka, z którą przeoglądałam całe dobre miesiące (Desperate Housewives, Dextera i How I Met Your Mother), wiedziałam więc że wsiąknę. Nie rozczarowałam się. Seria zdecydowanie dla fanów poprzedniego hitu Marca Cherriego, zadziornego humoru i mocno zarysowanych bohaterek. Jest dramat, jest dobra komedia, jest dreszczyk i jest romans. Produkcja nie jest majstersztykiem wyrafinowania, ale ogląda się mega przyjemnie i wciąga jak cholera. Poznajemy latynoskie charakterne babeczki sprzątające w rezydencjach Beverly Hills nie tylko okruszki z podłogi. Jeżeli jednak myślicie że zobaczycie drugą niewolnicę Isaurę, think again. Z tymi Konczitami wolą nie zadzierać nawet ich pracodawcy. Cytacik na deser: „It’s ironic. My life sucks, but my vacuum doesn’t”

Orphan Blackafterlight

Kanadyjskie science-fiction? YOLO, pomyślałam. Pierwsza scena, którą opiszę nie będzie aż takim spoilerem, a może zrozumiecie czemu po niej postanowiłam tą dziwną produkcję oglądać. Rozczochrana sierota, widać że połamana przez życie awanturnica, stoi sobie na stacji i obserwuje stojącą tyłem nieopodal elegancką dupę w czółenkach na kaczuszce. I gdy tak patrzy, to widzi jak dupa owa, wyskakuje z bucików, zostawia na glebie drogą aktówkę i zmierza w stronę nadjeżdżającego ze świstem metra z zamiarem utworzenia na nim kleksa ze swojej osoby. Nasza poczochrana bohaterka rzuca się pańci na pomoc, ale niestety z refleksem szachisty… W ostatniej chwili widzi tylko że twarz samobójczyni jest jej twarzą, tylko z lepszym makijażem. Mlask plask! Sobowtór? Zaginiona bliźniaczka? Wtf? Im dalej w las, tym więcej… Zobaczycie, to sami będziecie wiedzieć czego. (eww w trailerze jest podpowiedź czego… dupa…)

Orange is the new Black

3

Netflix skradł serducha męskim serialowcom (kilku babskim zapewne również) swoim „House of cards”. A tymczasem rośnie flagowej produkcji pocichutku pomalutku obłędna konkurencja. Za ekranizację prawdziwej historii zabrali się ludzie od kultowej „Trawki”, inni ludzie zrobili przezajebistą robotę podczas castingów na odtwórczynie ról więźniarek. Bo serial jest o paniach w kiciu. A raczej jednej pani, która pasuje do całej reszty jak niektórzy do normalnego związku. No ni w pięć ni w oko (saurona). Nie da się opisać dokładnie tego, co czeka widza po przekroczeniu z kamerą więziennych murów, sama nie byłam przygotowana na taką dawkę całego spektrum emocji. Trzyma w napięciu jak pierwsze sezony „Prison breaka”, śmieszy szczerze i do bólu szczęk i wzrusza chwilami jak „Skazani na Shawshank”. Absolutnie obowiązkowa pozycja! Wciągajcie szybko pierwszy sezon, bo niedługo kolejny. „It’s just like the Hamptons, only fucking horrible”

Miłych seansów!

Przeczytaj poprzedni wpis:
tumblr_n381rrGEmG1st5lhmo1_1280_Fotor
Bluzy jej byłych

Zamknij