Oszukaj swojego lenia

Palec do budki jeśli też codziennie walczysz ze swym złym, leniwym i flejowatym drugim „Ja”! Ok, widzę że jest nas kilka osób. Prawda że to okropne? Starasz się z całych sił być fontanną energii, gejzerem staminy i aktywnym fajerwerkiem motywacji a tu zły brat bliźniak / bliźniacza siostra – menda, do ucha rzuca czar przyklejający dupsko do kanapy. Mnoży wymówki i usprawiedliwienia nic nie robienia, nie daj boziu poćwiczenia, ostatnio używając ostatecznej – „idzie zima, daj na luz, skryjesz fałdki jedną z bluz”. Dramat i flaczejące poślady. Pisałam ostatnio o rzuceniu sobie i swemu złemu „Ja” 30-dniowego wyzwania [TU można kliknąć by nadrobić] i mimo iż wpis cieszył się dużym zainteresowaniem, zorientowałam się że zostawiłam go Wam z pewną niefrasobliwością. Bo cóż z tego że zechcesz zacząć się ruszać i czynić ciało gibkim jak wierzbowa witka, jeśli uniemożliwi podjęcie aktywności leniwe, silniejsze od Ciebie zło? Nadrobię to dziś szybko, jako ciężko doświadczona już w takich bataliach. Wewnętrzny Leń przybiera różne formy ale każdego można przechytrzyć!

sport1

Doskonale znana Irenka „Nie mam czasu”. Nie znosi dyskusji, strasznie zarozumiała, ma milion pięćset sto dziewięćset ważniejszych spraw na głowie. Często wzdycha ze zmęczenia i wywraca oczami. Ma nieprawdopodobny wręcz talent do wyszukiwania sobie zajęć, które później sapiąc z satysfakcją wpisuje w terminarz.

Irenka to cwana bestia i ciężko ją oszukać, ale czasem mając tyyyyle spraw na głowie traci czujność i można ją przyłapać na skrolowaniu fejsa, oglądaniu głupich seriali i programów telewizyjnych czy namiętnym odświeżaniu „Pudelka”. Zapisz skrzętnie ile na to czasu poświęca a później z satysfakcją negocjuj: „Masz czas na cztery odcinki Vikingów pod rząd? Masz więc czas by by zrobić 10 pompek, dwa brzuszki i 20 przysiadów!”. Jakby się stawiała podpowiedz, że może jednocześnie oglądać tych brudnych brodaczy na ekranie (motywacja +100).

sport2

Mamy i Ziutka „Nie mam kondycji”. Z nim też nie jest lekko, bo to takie eteryczne chucherko, nie masz serca na niego krzyczeć, gdy stoi taki skulony i drżący, z łapkami jak rozgotowany makaron. Lubi grać na uczuciach i się nad sobą użalać. Lubił spierdzielać z zajęć W-Fu a teraz jak widzi chłopaków grających w kosza na „Orliku” rzuca żarciki i prycha będąc ponad ich ABSy i inne spocone zagłębienia ciała.

Z Ziutkiem pogadaj na spokojnie: „Słuchaj, nie musimy od razu rzucać się na Cross fita i przelatywać całej playlisty ze Skalpelami Chodzi… Możemy powolutku poruszać nóżkami, codzienne troszkę więcej i dać się zaskoczyć jak po dwóch tygodniach nasze wyczyny przestaną się kończyć tachykardią!”.

sport5

Oj Anetka… Zawsze coś… Zakwasy po wczorajszym przebiegnięciu pięciu metrów do autobusu… Okres (a dopiero co miesiąc temu był!)… Głowa pękająca… W brzuszku jakiś bulgot podejrzany po kanapce z „żabki”. Zazwyczaj leży wzruszająco zwinięta w kłębuszek i pojękuje. Gdy chcesz z nią pogadać, wykrzywia brewki w smutne łuki, zaczyna drżeć jej broda a oczy zaczynają się szklić niepokojąco.

Przy Anetce trzeba być twardym i przygotować solidną przemowę z medyczną argumentacją. Coś w ten deseń: Zakwasy się pojawiają gdy masz organizm nie przyzwyczajony do wysiłku. Niedotlenione mięśnie szybciej dojdą do siebie, jeśli nie przerwiesz ćwiczeń i oddychając elegancko, zmniejszysz jedynie ich intensywność. Na różne bóle brzuszka ruch również jest najlepszym lekiem! Skurczona rozpaczliwie macica (przepraszam, musiałam!) czy jelita, pod wpływem lekkich ćwiczeń rozluźnią się a ból się pięknie zmniejszy. A na koniec, tak by żaden facet nie słyszał (bo jeśli nie widzą jeszcze, to się dowiedzą iż ból głowy nie powinien być wymówką od seksu tylko do niego pretekstem!)… Anetko, na ból głowy wysiłek fizyczny działa lepiej niż ibuprom! Endorfiny uśmierzają każdą migrenę.  

sport3

Z Ryśkiem sprawa jest o tyle ciężka że czasem ma rację. Bywają miesiące kiedy akurat nie przehula kasy na hulanki, swawole i nowe szerty z hipsterskimi napisami. Bywają miesiące kiedy po prostu kasy na karnecik na siłownię czy basen zbraknie bo najnormalniej w świecie zjedzona. Rysiek jednak czasem jest tak zafiksowany na punkcie swojej wizji bycia „fit” w siłowni, na crossie czy skłoszu (na których takie fajne fotki można robić i wrzucać na fejsa żeby wszyscy widzieli), że nie ogarnia, że ćwiczyć może sobie za darmo na pierdyliard sposobów.

Pokaż Ryśkowi youtuba i zestawy naprawdę fajnych ćwiczeń dla mniej i bardziej zaawansowanych entuzjastów ruszenia dupką. Pokaż mu w google maps jakie ma fajne w okolicy trasy do pobiegania i rowerowania. Zaskocz go informacją iż w okolicy jest mega siłka w parku! Z braku hantli – dwie butelki 1,5 litra z wodą, z braku wymówek – nawet dwie godziny ćwiczeń dziennie bez żadnych karnetów i opłat!

sport4

Na deser moje prywatne złe alterego – antysportowa Dominiczka… Ta panna, zrażona do sportu i skutecznie unikająca go przez lata, uważa że jest po prostu nudny, męczący i bezcelowy. Od biegania śmiesznie skaczą cycki, piłka od kosza nos jej raz rozkwasiła, a na aerobiku żylasta 50-letnia pani Stenia wyżej machała nogą od niej.

W przypadku Dominiczki trzeba czasu i wędrówki wgłąb siebie. Jakie aktywności wywołują najmniej przykrych wspomnień? O! Została mistrzynią podwórka w kręceniu hulahopem we wczesnych latach 90 tych! O! Tańczyć to potrafi zawsze do rana i całkowicie zdartych obcasów! O! Na lato czeka by popływać refleksyjną żabką po morzach i oceanach. Weź wygarnij taki zestaw swojej wewnętrznej Dominiczce, niech się zastanowi, łaskawie skinie głową i tanecznym krokiem ruszy tańczyć żabką z hulahopem.

Jesień mamy pełnym liściem i rzeczywiście skryjemy się zaraz za bluzami i swetrami ale czy koniecznie za wymówkami? Nic nie grzeje bardziej niż widok sprężystej łydki, kształtnego bicepsa i dupki jak jabłuszko, nic nie poprawia w melancholijne miesiące humoru bardziej niż codzienna porcja upocenia się przy ulubionej, wakacyjnej jeszcze playliście.

Przeczytaj poprzedni wpis:
roman2_Fotor
50 twarzy Romana

Zamknij