Papierowe seriale

„Kto poleci jakiś dobry serial ale żeby nie była to Gra o Tron, True Detective, Breaking Bad, Czysta Krew (milion kolejnych wymienionych pozycji) bo te już widziałem?” Przez fejsbuniowego walla każdego z nas, raz na jakiś czas (umc umc) przewija się apel spragnionego seryjnych podniet znajomego. Mamy wakacje, pogoda taka że płakać się chce ale maskary na oku żal. Seriale do cna wyoglądane, polecę Wam więc coś dobrego i w dodatku offline, byście mogli i czas miło spędzić i mądrze z książką wyglądać.

Kocham serie nawiedzoną miłością. Uwielbiam zasysać następne kartki i tomiki, zżywać się z bohaterami przewijającymi się przez kolejne setki stron. Wszystko zaczęło się w liceum kiedy odkryłam pięćdziesięciotomową serię starej Norweżki, Margit Sandemo „Saga o ludziach lodu”. Dużo fantastyki, jeszcze więcej erotyki, mężczyźni północy dwumetrowi, barczyści, źli (spaczyło mi to kompletnie gust do facetów). Mój i tak kreci wzrok nadwyrężałam do granic możliwości wciągając po dwa tomy dziennie i zostałam najbardziej upierdliwą „klientką” dzielnicowej biblioteki. Dziś mam bardziej zaawansowany książkowy fetysz (#bookporn #sztachamsiędrukiem) i gromadzę wszelakie tomiszcza, chętnie do nich wracam, a na kolejną część serii ulubionych przygód czekam podniecona jak na premierę nowego sezonu True Blood. 

Proszzz uprzejmie dziewczęta i chłopcy, moje najulubieńsze seriale na papierze, nie potrzeba do nich prądu (chyba że niestrudzenie do rana czytacie przy lampuni) i fajnie działa wyobraźnia.

Tess Gerritsen – seria o Rizzoli & Isles

aa

 

„I nagle poczułam potworniasty swąd palonego garnka! Przysięgam, spaliłam gary! Tak się zaczytałam! Mój stary wrócił do domu i powiedział że powariowałam. Nic, tylko siedzę z wypiekami na twarzy, z nosem w tych książkach i podskakuję jak ktoś do pokoju wejdzie” – tak oto mi i mojej współpracownicy zareklamowała książki lekarki z Hawajów nasza klientka. Od tamtej pory efektywność naszej sprzedaży stała się minusowa. Obie z wypiekami na twarzy, ukryte za ladą zaczytywałyśmy się przygodami zimnej i wyniosłej pani patolog i temperamentnej policjantki. Gdy ktoś wchodził, podskakiwałyśmy nagle wyrwane z mrocznego świata bostońskich seryjnych morderców, historycznych zagadek i pokręconych spisków. Pełną listę tych medycznych thrillerów znajdziecie o tu [KLIK]. Po mnie całą serię (bo za ostatnie zaskórniaki nabyłam całą) pochłonęła również moja mama, przyjaciółka i prawie kuzynka ze swoim chłopcem. Polecam wszystkim, niezależnie od płci, zwłaszcza wielbicielom dreszczyku, kryminalnych zagadek i seriali takich jak: „Anatomia prawdy”, „Criminal minds” czy „Dowody zbrodni”.

FUN FACT: Tess pracuje jako lekarka na Hawajach. Zaczęła pisać po tym, jak pacjentka obdarowała ją całą reklamówką harlequinów (dziękuję Ci Tess!). Na podstawie serii powstał serial „Rizzoli i Isles”, który z książkami łączą tylko imiona głównych bohaterów, miejsce akcji i dwóch seryjnych morderców. Zrobili komedię z thrillera. To tak jakby nakręcić serial o Hannibalu Lecterze tańczącym i śpiewającym po korytarzach liceum.

Harlan Coben – seria o Myronie Bolitarze

aaa

Myron Bolitar, kawał chłopa, świetnie niegdyś zapowiadający się koszykarz, któremu karierę pokrzyżowała paskudna kontuzja. Został więc wziętym agentem sportowym (choć biorąc pod uwagę to, iż jego podopieczni popadają raczej w kryminalne tarapaty, lepiej go nazwać agentem do zadań specjalnych). Lowelas o ujmującej gadce, mistrz szermierki ciętą ripostą i generalnie typ, którym chcą być chłopcy a z którym chcą być dziewczęta. Do tego posiada zioma Win’a (Windsor Horne Lockwood III), który pod ogładą chłopca z prywatnej szkoły i ekskluzywnymi kardiganami skrywa osobowość czarującego niebezpiecznego socjopaty. Takich trzech jak ich dwóch to raczej nie ma ani jednego, dialogi okraszone smakowitym tłuściutkim sarkazmem są jak muzyka dla oczu. Spis epizodów znajdziesz o tu [KLIK]. Dużo sensacji, świata sportu i męskich szturchańców. Spodoba się fanom „Elementary”, kanału sportowego i Miami Vice.

FUN FACTS: Harlan Coben, który poleca (podobnie jak Steven King) książki wyżej opisanej Gerritsen, sam jest porównywany do Agathy Christie i Roberta Ludluma. O prawa do przeniesienia jego powieści na wielki ekran tłuką się już od lat największe wytórnie. Jako jedyny autor, otrzymał wszystkie trzy prestiżowe nagrody przyznawane książkom z gatunki kryminał / thriller: Edgar Award, Shamus Award i Anthony Award.

Charlaine Harris – seria o Sookie Stackhouse

aaaa

Sookie – kelnerkę i telepatkę z Luizjany znacie doskonale z serialu HBO „Czysta Krew”. Fanów zachęcać do zapoznania się z książkami pewnie nie muszę, sceptyków klimatów wampiryczno-wróżkowo-wilkołacznych zachęcać nie będę, bo jeśli uważacie że w serialu jest ich za dużo, od oryginalnej historii spierdzielicie z krzykiem. Podobnie jak twórcy serialu „Dexter” jedynie na początku byli wierni książkowej historii, tak w „Czystej Krwii” plot serialowy jest jedynie czubeczkiem góry pokręconych losów prostej Sookie z książek Charlaine. Mamy niewyobrażalną ilość fantastycznych stworzeń, bohaterów których nie ma w ekranizacji (a szkoda wielka!) i rewelacyjny humor w którym jak na chwilę zamkniecie oczy pobrzmiewa najcudowniejszy w świecie południowy akcent. Lekkie ale nie głupie, zabawne ale i ekscytujące. Kliknij sobie tu [KLIK]

FUN FACT: Wszystkie 14 książek z serii wygrałam w 2012 roku w konkursie radia Czwórka na opowiadanie „Moje spotkanie z wampirem” (musiałam się zmieścić w bodaj 500 znakach, to dopiero horror!). Linka z zachętą wysłała mi największa fanka wampirów jaką nosiła ziemia. Opowiadanie jest mega skróconym pierwszym rozdziałem książki, którą pisałam na jej urodziny. Książka niestety nigdy nie powstała. Jak chcesz poczytać to kliknij :) [KLIK]

A teraz sama się poproszę o całkowitą utratę zdrowia oczu – macie jakieś swoje ulubione seryjne czytanie? Napiszcie!

Przeczytaj poprzedni wpis:
marche
Tajny przepis na marchewkowca

Zamknij