Small talk przy nieprzytomnym

Taka sytuacja. Dwójka znajomych gawędzi pogodnie o nowej pracy, zaśmiewając się rozkosznie. Miły obrazek, psuje go tylko nieprzytomny człowiek leżący niecałe dwa metry dalej. To nie scenariusz filmu jakiejś kampanii społecznej a sytuacja, której byłam świadkiem dzisiaj.

Sytuacja pierwsza. Dzisiejsze piątkowe zakupy w dzielnicowym spożywczaku, przede mną w kolejce do kasy pan oddający butelki po piwku, za mną mój szwagier. Patrzymy przez okno, czekając na naszą kolej, na zewnątrz starszy pan w czerwonej kurtce gibie się na wszystkie strony. „Ależ dziś wyjątkowo wieje od morza” – rzuca Łukasz, ale śmiech mu się nagle urywa. Pan w czerwonej kurtce z impetem upada, tracąc przytomność po mocnym uderzeniu głową w kamienny murek. Uginają się pode mną kolana… Słyszę jak przez mgłę obojętny komentarz kasjerki „No pięknie!”, widzę stojących już nad leżącym człowiekiem, rozbawionych panów. Dopiero gdy ze sklepu wybiegł szwagier, ruszyli się by „pomóc”. Ułożyli nieprzytomnego heroicznym wysiłkiem na trawie, ale to ja z Łukaszem sprawdziliśmy czy nie ma rozbitej głowy i ułożyliśmy w pozycji bocznej ustalonej. Jak się okazało – koledzy poszkodowanego rzucali komentarze od których ręce mi opadały. Zadzwoniliśmy po karetkę, usiedliśmy obok paląc papierosy, cały czas zerkałam czy nie oprzytomniał, czy nie przekręcił się na wznak, czy nadal oddycha. Zapytałam panów czy wiedzą może gdzie mieszka. Okazało się że kilkaset metrów dalej, samotnie i dopiero zakończył leczenie odwykowe. „Haha bo to taki samotny biały żagiel, często mocniej nim zawieje i widzą państwo heheh”. Stanęli obok, dołączyła kobieta i w najlepsze, nad nieprzytomnym ucinają pogawędkę o nowej pracy, z której ona niezmiernie zadowolona. Minutę przed przyjazdem karetki pan się obudził. Mam wielką (choć zapewne płonną) nadzieję że nie będzie miał więcej awaryjnych lądowań a jeśli już – będą one miękkie…

Sytuacja druga. Wieczorne letnie miasto, sunę z przyjaciółką na tany. Nagle spostrzegamy leżącego na chodniku człowieka. Ludzie mijają go licznie, rozchichotani weekendowo, rozgadani, nikt się nie zatrzymuje. Miał solidnie rozbity łuk brwiowy i krwawił na ten chodnik, nieprzytomny. Podbiegłyśmy, ułożyłyśmy go delikatnie, zadzwoniłyśmy po karetkę, zastanawiając się w międzyczasie jak długo musiał tak leżeć. Pierwsze komentarze usłyszałyśmy od przechodniów, że „pijak wstrętny”, „żeby sobie głowę takim zawracać”, kolejne komentarze padły od… ratowników, w sekundę po tym, jak wysiedli z karetki. „Oooo pięknie, na pewno facet będzie paniom baaardzo wdzięczny”. „Słucham?!” – zapytałam zdziwiona. „No tak, za noc w wytrzeźwiałce dzięki paniom zapłaci 300 złotych, na pewno się  ucieszy”. Myślałam że wpadnę w taki szał, że to panów ratowników będzie musiał  ktoś ratować. „A uważa pan że bardziej by był zadowolony nadal leżąc nieprzytomny, nadal krwawiąc z głowy w chodnik, dostając zakażenie, dławiąc się wymiotem i tracąc tak kusząco wystający z tylnej kieszeni portfel?!”. Wzruszyli ramionami, zapakowali go, odjechali.

3CoEETpvQYO8x60lnZSA_rue

Sytuacja trzecia. Andrzejki. Dziewczyna jedzie do przyjaciółki na lanie wosku i inne takie takie. Wieczór, pada, obrzydliwie. Wysiada z autobusu, za którym staje na przystanku już kolejny. Wychodzi na pasy i słyszy tylko wrzask „uważaaaaj!”. Odwraca się w stronę krzyczącego i wtedy uderza w nią auto. Auto wyskoczyło zza rogu, zza drugiego autobusu i nie zatrzymało się przed pasami, którymi przechodzą wysiadający pasażerowie. Nie, wzięło ją na maskę. Przeleciała kilka metrów, upadła na środku ulicy i tak leżała na mokrym asfalcie, gapiąc się na stojących na chodniku ludzi. Stojących, patrzących. Nieruchomych. Podbiegli do niej i podnieśli ją z gleby dopiero ludzie z auta, „dzięki” któremu na niej się znalazła. Obite dupsko, kręgosłup i ręce bolały ją bardzo długo, jeszcze dłużej wspomnienie totalnej obojętności i bezsilności, kiedy nie możesz tym razem sama być czyimś „bohaterem”.

Nie będę Was w tym momencie uczyć pierwszej pomocy, ja wiem że pewne sytuacje paraliżują a myśl o tym, że można zrobić coś nie tak jest straszliwie stresująca. Wierzę że nie jesteście tymi, którzy mijają, którzy wzruszają ramionami, którzy nie robią nic. Warto jednak i tak zawsze pamiętać, i podać dalej kilka podstawowych rzeczy, które możesz i powinieneś zrobić ZAWSZE, gdy widzisz kogoś nieprzytomnego lub potrzebującego pomocy medycznej.

  • Upewnij się że poszkodowany jest bezpieczny, sprawdź czy reaguje
  • Jeśli jest przytomny zapytaj czy jest na coś chory, czy spożywał alkohol
  • Jeśli podejrzewasz nadużycie alkoholu a leży na wznak – ułóż na boku o tak:

pozycja-bezpieczna-erc

  • Jak najszybciej dzwoń na pogotowie! 112
  • Wzywając karetkę koniecznie poinformuj o wieku poszkodowanego, czy jest przytomny, co mu się przydarzyło, czy ma widoczne uszkodzenia ciała, jeśli zrobiłeś z nim wywiad – poinformuj o chorobach (nadciśnienie, cukrzyca, epilepsja itd), czy może znajdować się pod wpływem alkoholu, podaj dokładny adres! Jeżeli nie możesz sam wezwać karetki, nie krzycz na pomoc, by nie zostać zignorowanym, głośno określ kogo prosisz o wykonanie telefonu, ze wskazaniem, np.: „Pani z pieskiem, proszę dzwonić na pogotowie i powtarzać z mną”.
  • Czekaj na przyjazd karetki i jeszcze raz powtórz ratownikom wszystko co wiesz, powiedz jakie poczyniłeś działania przed ich przyjazdem.

Do tego wszystkiego nie potrzebujesz specjalnych umiejętności. Tylko serca i jaj. Oczywiście gorąco zachęcam do przeszkolenia się z udzielania pełnej pierwszej pomocy, by pomóc w każdej sytuacji, np pod tym linkiem [KLIK] albo pod tym [KLIK] albo na kursach organizowanych darmowo np przez wspaniały WOŚP.

Zdaję sobie sprawę że skupiłam się i w przytoczonych przykładach i w opisie działań na osobach pod wpływem. Ale w końcu to z takimi nieprzytomnymi osobami niestety najczęściej mamy styczność. Nie oceniajmy. To są ludzie, kurwa, każdy ma swoją historię, żaden nie zasługuje by tak leżeć samotnie i bez pomocy choć w tłumie. Napisałam to ja, osoba z trzeciej, najstarszej historii. Mam odruch pomagania bo już z doświadczenia wiem, jak straszna jest ludzka obojętność. Ty po prostu miej ten odruch, bo jesteś super :)

Pozdrawiam gorąco, piątkowo, pozwalając opaść emocjom

Przeczytaj poprzedni wpis:
104H
Wstydliwe przyjemności

Zamknij