Zima zła – rozdział czwarty

Rozdział pierwszy [klik] Rozdział drugi [klik] Rozdział trzeci [klik]

ROZDZIAŁ CZWARTY

#jestęaniołę

Marcin przechadzał się nerwowo z wielkim kubkiem Darth Vadera co zazwyczaj stanowiło dość zabawny widok, jednak tym razem wszyscy w napięciu czekali jakby ciszę miały przeciąć dźwięki marszu mrocznego imperatora.

– Chcę po prostu zrozumieć kto mógł tak zjebać? Dziennikarka brukowca podczas wizyty na naszym posterunku poznaje personalia ofiar i w pięć minut dowiaduje się z zasranego facebooka więcej niż my w kilka godzin. Adam! Kto był odpowiedzialny za ich aktywności w necie?
– Małpa z IT… Raportował bezpośrednio do mnie.
– I co ci przekazał?
– Niemal nic, cytuję: „żadnych wspólnych znajomych, dużo selfie”, jedynym według niego wspólnym zainteresowaniem denatek była strona „Chujowej Pani Domu” co tradycyjnie skwitował tym swoim buraczanym śmiechem. Wszystko umieściłem w aktach i podałem dalej.
– W takim razie słuchajcie mnie uważnie. Wielka szkoda że nie ma tu Małpy, waszego byłego już kolegi, bo opowiedziałbym mu dlaczego uważam że jego ksywa urąga tym mądrym zwierzętom. Ostatnie przed śmiercią posty na facebooku, które – no przecież, kurwa – jakoś mu umknęły. Przeczytasz, Dominika?
– Pierwsza ofiara, Anna Nowak lat 29 dodała piosenkę z filmu Disneya o tej mroźnej księżniczce i napisała: „W końcu śnieg! PIERWSZA! Nie wysiedzę w domu, kto jeszcze rusza do Parku Kasprowicza?” dodała hashtagi #padaśnieg i #ulepimybałwana – Odkaszlnęła i czytała dalej – Ofiara druga, Katarzyna Kler lat 28 opublikowała swoje zdjęcie w zimowej czapce, tej samej, w której ją znaleźliśmy, z podpisem: „Cześć! Widzicie co się dzieje za oknem? Śnieg! Co tam że noc, Gubałówka?” i w tym miejscu dodała hashtagi #ktonałyżwy i #padaśnieg. Statusy obydwu miały po kilka lajków, ten Kasi kilka osób też skomentowało, głównie zwracając uwagę że wszystkie lodowiska są już zamknięte. Jej narzeczony twierdzi że pokłócili się o to i wyszła sama, powarkując że nienawidzi jak ktoś jej mówi że „nie da się”. Bez komentarza.
– Taaak – Horacy zajrzał w notatki – Ale mimo tej scysji jej faceta wykluczyliśmy, pół godziny przed jej wyjściem zalogował się do gry online i z dwoma ziomkami cały czas napierdzielał w wojnę na konsoli. Nic dziwnego że z nią nie wyszedł. Łyżwy a wojna – mężczyzna musi mieć priorytety.
– Zbieżność użytych hashtagów z tym, jak obie zginęły to raz – kontynuowała Dominika – Dwa, obie napisały również że pada śnieg, który wczoraj rzeczywiście zaczął padać pierwszy raz tej zimy, bardzo późnym wieczorem. To nie tylko dość mocny punkt zaczepienia śledztwa, ale na razie jedyny. Załóżmy że podejrzany namierza je w necie. Nie mają wspólnych znajomych, statusy były publiczne, więc może być to ktokolwiek, kto namierza według konkretnego kryterium. Na przykład wyszukując wszystkich publikacji z określonym hashtagiem. Zadzwoniłam już do wspomnianej przez Marcina dziennikarki by nic nie publikowała na ten temat.
– Za dużo naoglądałaś się seriali typu „CSI” – wtrącił się Kamil – Facio szuka kobiet, które dały opis #padaśnieg i morduje je podczas ich ulubionych zimowych czynności?
– Tak, jeśli sam się naoglądał za dużo „Dextera” czy „Hannibala” i ma zrytą banię. Mało to dziwnych towarzyszek do jedzenia sałatki masz w chłodni każdego miesiąca?
– No nie. Nadal pamiętam tą z odbytem…
– …Okeeej i to by było na razie na tyle mili Państwo – przerwał w porę Adam, który wrócił do sali po skończonej rozmowie telefonicznej – Dzieci idące do szkoły znalazły na górce „Panią – Aniołka”. Jedziemy na Unii Lubelskiej.

Leżała na zboczu łagodnego pagórka, nieopodal szpitala, jakby specjalnie na nich czekała. „Hej, patrzcie jak pięknego anioła zrobiłam na śniegu” zdawała się wołać. Imponujące skrzydła wytarte w puchu przez zamaszysty ruch rąk w górę i w dół i ona – uwieczniona w locie. Długie włosy rozrzucone dookoła niemal uśmiechniętej twarzy nadawały jej jeszcze bardziej anielski wygląd.
– Już wolałem jak się nie uśmiechały – Horacy przerwał robienie zdjęć – ciarki czuję aż na pośladach. Myślisz że to znowu on? Sama przyznasz że jest zupełnie inaczej.
– Rzeczywiście. Brak widocznych obrażeń – nie odrywając oczu od zastygłej jakby w uniesieniu ofiary, Dominika ubrała rękawiczkę i sięgnęła do kieszeni jej błękitnego płaszcza – ma przy sobie telefon i dokumenty na dane Elżbieta Pieczkowska. Ostatni post na facebooku sprzed godziny, uwaga: selfie na śniegu z podpisem #padaśnieg #jestęaniołę. Tym razem nie utrudnił nam zbytnio pracy. Zrobił się nieostrożny czy miał zbyt mało czasu?
– Myślę że to drugie – Adam wrócił już z pobliskiej szkoły, w której rozmawiał z dzieciakami, nadal do końca nie ogarniającymi że pani na górce nie jest prawdziwym aniołem – Musiał zaatakować niedawno, koło siódmej. To nie jest już pora całkowitego nocnego wyludnienia. Pieskom chce się kupkę, ludzie z nimi wychodzą, ranne ptaszki pomykają po świeże buły do sklepu a dzieciaki suną do szkół na pierwsze zajęcia.

Dominika wyciągnęła papierosa oddalając się nieco i nadal przyglądała się intensywnie zdjęciu w telefonie. Coś przegapiła.
– Nie ma miejsca!
– Na co nie ma miejsca? – rozejrzał się z aparatem Horacy
– Nie napisała gdzie jest. Jeśli trafił na nią w necie, skąd mógł wiedzieć gdzie ją znajdzie i to w parę chwil po zrobieniu anielskiego zdjęcia?
– Myślisz że tym razem był to wyjątkowo dla niej niefortunny zbieg okoliczności? Przechodził tędy i nie mógł się powstrzymać?
– Więcej, myślę że ją znał, wskazuje na to upozowane niemal z troską ciało. Zobaczył co napisała, rozpoznał na zdjęciu miejsce i przyszedł. Może nawet niedaleko mieszka.
– Odważna teza ale warto przetrzepać monitoring. Jeśli się spieszył, mimo znajomości okolicy mógł się gdzieś załapać.

Cała trójka stała przez chwilę w milczeniu, ubrani od stóp do głów na czarno, ze śnieżnym aniołem. Znowu zaczął sypać śnieg, który w blasku pierwszych porannych promieni słońca roziskrzył twarz dziewczyny upiornym brokatem.

I wtedy zaczęła ochryple krzyczeć.

Czytaj rozdział piąty [klik]

snow-angel-688079_1280_Fotor

Przeczytaj poprzedni wpis:
man-791440_1280_Fotor
Zima zła – rozdział trzeci

Zamknij