#życie „Bohaterka”

Wracam do domu niesiona jeszcze pomeczowymi sportowymi emocjami, w duszy gra mazurek, włos rozwiany, śmieję się do lokalnych pijaczków. Dochodzę do boiska mojej byłej podstawówki. Dwie młode dziewczęta napiżdżają pięknie w nogę, jedna tak wysoko wykopuje piłkę (kadro pacz i ucz się), że przelatuje ponad ogrodzeniem i pada na ulicy. Bohaterka zaczyna wspinać się na pierwsze dwa metry ponad trzymetrowego płotu a ja oczyma wyobraźni widzę jak zaraz stamtąd spadnie robiąc z siebie smutnego kleksa na chodniku. „Nieeeeeeeewspinajjjjjsieeeee!!!” – krzyczę i bieżę niczym gazela, przez ulicę, w stronę piłki. Macham łapami, fajek w zębach, rzucam się niemal na asfalt nie bacząc na prujące wokół auta. MAM! Pękając z dumy patrzę jak dziewczynki na boisku skaczą radośnie i wrzeszczą „Ojaaaa dziękujemy paniiii!!!!”.
Podchodzę do ogrodzenia niespiesznie, delektując się swym heroicznym aktem i podziwem usportowionej młodzieży. Biorę tak wielki zamach na jaki pozwala moja wielka torba. Rzucam… Patrzę jak leci hen hen wysoko… Szybuje ponad płotem… Lśni i migoce w ostatnich poniedziałkowych promieniach słońca…

I OSIADA NA SAMYM CZUBKU DRZEWA. Na amen

‪#‎PomocnaDominika‬
‪#‎BrawoJa‬
‪#‎PłaczDzieci‬

Przeczytaj poprzedni wpis:
rain-drops-1144448_1920
#życie „Pająk”

Zamknij